Coś nowego...
 Oceń wpis
   

Niebawem nowy pomysł. Lepszy od innych. Zdecydowanie bardziej rozbudowany. Poważniejszy.  I bez wątpienia bardziej prestiżowy.

I będzie mi w nim potrzebna Wasza pomoc.

Komentarze (1)
Dużo... za mało
 Oceń wpis
   

Dużo za mało. Plan roczny, wielki skok, super wydajna akcja okazała się nie tak super wydajna, jak planowałem. Minał niedawno pierwszy rok. Rok, który - według założeń - miał przynieść 100'000zl zarobku netto. Dużo. A przyniósł za mało. Z planowanych 100'000 wyszła raptem połowa - i to na dodatek obrotu. Szczęściem netto z obrotu nie było takie najgorsze. 30% założenia jest. Innymi słowy: i tak dużo za mało.

Spostrzeżenia?

Całe szczeście w tym, że wiem, co robiłe w tym roku źle. Teraz już wiem, co trzeba zrobić, aby podszliwować się w moich najsłabszych rejonach i rok nr. rozpocząć z wielkim pędem. Tym razem będzie jeszcze trudniej. Założenia pierwszego roku + złożenia drugiego to już prawdziwa przysłowiowa "kupa kasy".

Co zmienić?

Sprzedaż, sprzedaż i jeszcze raz sprzedaż. Umiejętności handlowe kuleją u mnie nieziemsko patrząc na to, co potrafią niektórzy. Właśnie dlatego zapisałem się niecałe kilka dni temu na kurs marketingu (później poszerzany o telemarketing). Będąc jednoosobową firmą chce wchłonąć jak największą ilość wiedzy na temat sprzedaży, która nie jest sprzedażą oko w oko.

Czy coś jeszcze?

Hmm. Nie. Nie teraz.Teraz najważniejszy jest (tele)marketing.

Komentarze (1)
Co czytać warto, a co czytać trzeba?
 Oceń wpis
   

Nie ma co się zbędnie sprzeczać: wiedza książkowa jest niezbędna. Praktyka praktyką, ale to właśnie w książkach poszerzamy swoje horyzonty, swoją wiedzę i swoje umiejętności (no, chyba, że ktoś czyta Świerszczyki... wtedy to poprawia też u siebie krążenie, podnosi ciśnienie i ćwiczy wyobraźnie).

Jakakolwiek próba ataku na pułap jednego miliona złotych (a właśnie taki atak przypuszczam od 1 sierpnia) bez bardzo solidnych podstaw musi się skończyć porażką, żeby nie powiedzieć katastrofą. Nikt, w tym niestety ja, daleko nie zajdzie na tym polu nie znając podstaw marketingu, finansów i rachunkowości, inteligencji emocjonalnej, zarządzania sobą w czasie i... tak, tak: bez odpowiedniej MOTYWACJI.

Właśnie dlatego już od dluższego czasu pompuje w siebie możliwie największą dawkę wiedzy książkowej (i nie tylko). Zapisuje się na każdy możliwy kurs czy szkolenie, o którym słyszalem, że jest dobre, a które to może nauczyć mnie niezbędnej wiedzy. Przeczytałem też tone dobrych lub niestety strasznie kiepskich książek, a wszystko po to by zrealizować to, co napisałem w nagłówku niniejszego bbloga.

Poniżej zamieściłem "skromną" listę książek, które przeczytać muszę, gdyż taki postawiłem sobie wymóg. Jak do tej pory przeczytałem też kilka spoza listy. Warto zainteresować się pozycjami Roberta Kiosaki (szczególnie Bogaty Ojciec, Biedny Ojciec i Kwadrant Przepływu Pieniędzy) i Daniela Golemana - Inteligencja emocjonalna.

O potędze wiedzy zawartej w tych książkach niech świadczy choćby to, że przeczytanie większości z nich jest WYMAGANE w wielu firmach zajmujących się finansami, masową sprzedażą, marketingiem internetowym czy bankowością. Lista poniżej to lekko okrojona lista wymogów czytelniczych jednej z większych firm doradztwa finansowego w Polsce (nazwy nie podaje specjalnie).

Zatem co teraz? Kawa, książki w ręce i jazda! A w międzyczasie praca nad projektami, których w tej chwili mam już 4 na raz. Ehh....

Inteligencja finansowa

Bodo Schaefer Droga do finansowej wolności

Robert Kiyosaki Kwadrant przepływu pieniędzy, Mądre, bogate dziecko

David Bach Ruchome schody do fortuny



Świadomość i motywacja

Dale Carnegie Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi, Jak przestać się martwić i zacząć żyć

Robert Kiyosaki Bogaty ojciec, biedny ojciec

Spencer Johnson Kto zabrał mój ser?, Prezent

Stephen C. Lundin Fish! Chwyciło!

Brian Tracy Maksimum osiągnięć, 100 praw sukcesu w biznesie, Sposób na sukces

Mark Fisher Sekret milionera

Zig Ziglar Do zobaczenia na szczycie, Droga na szczyt

Mark Victor Hansen Jednominutowy milioner

Og Mandino Sposób na lepsze życie, Wybór, Największy sukces świata

Robert Schuller Ciężkie czasy przemijają, bądź silny i przetrwaj je, Nie ma kresu sukcesom, nie ma klęsk ostatecznych

Napoleon Hill Myśl i bogać się

N. Hill, C. Stone R20;Sukces? Trzeba tylko chcieć

Joe Girard Pokonać drogę na szczyt



Zarządzanie sobą w czasie

Stephen Covey 7 nawyków skutecznego działania, Najpierw rzeczy najważniejsze

Komentarze (1)
Kto i dlaczego może być bogatym?
 Oceń wpis
   
Artykuł jest naprawdę dobry. Powiem nawet świetny! Aż szkoda, że nie ja go napisałem. Za to bez wątpienia wkleje go tutaj wraz z wymaganym odnośnikiem. Chcesz być bogaty? Przeczytaj, czy w ogóle możesz :)

Rz: Dlaczego jedni są bogaci, a inni biedni?

Jacek Santorski: Pozyskiwanie i pomnażanie kapitału wymaga szczególnego rodzaju cech i umiejętności, nawet w sytuacji, gdy pieniądze leżą na ulicy, tak jak jest dziś w Polsce. Niektórzy mają na wystarczająco dużo pokory, by się po nie schylić i wystarczająco dużo wytrwałości, by to robić wielokrotnie. Inni albo trzymają głowę za wysoko, potykając się, albo nie dostrzegają sprzyjających okoliczności. Nawet na obszarach ekstremalnej biedy są ludzie bogatsi, którzy potrafią się schylać, zamiast obrażać na świat lub tkwić w pozycji ofiary.

Czy można wyrobić w sobie cechy, które doprowadzą nas do bogactwa?

Nie wiemy jeszcze do końca, jakie cechy są nabyte, a jakie wrodzone. Cechy wrodzone to np. wysokie zapotrzebowanie na stymulację i zmiany, tolerancja ryzyka i odporność na niepowodzenia. Człowiek źle reagujący na stres, odrzucenie i stratę ma dużo mniejsze szanse na sukces, nawet jeśli los się do niego uśmiechnie. Sprzyjać przyszłym sukcesom w biznesie może trudne dzieciństwo, konieczność przetrwania, wygrywania wśród rodzeństwa i rówieśników, walka z przeciwnościami losu, presja na stawanie się liderem. Istotne są doświadczenia między dziewiątym a 12. rokiem życia, kiedy ustalane są relacje w grupie i kiedy trzeba się nauczyć kompensować np. swój mały wzrost. Trudności mogą determinować do codziennej pracy nad sobą. Ludzie, których znam, stają się bogaci dzięki temu, że są przedsiębiorczy. Wśród nich są ci, którzy dążą wyłącznie do tego, by kumulować i pomnażać kapitał, np. przez grę na giełdzie. Nie zajmują się rozwijaniem trwałych biznesów. Jednak większość przedsiębiorców to ludzie, którzy mają wizję jakiejś usługi, organizacji czy takich zmian w świecie, do realizacji których potrzebne są im pieniądze i jednocześnie realizacja tych wizji je generuje. Obracając coraz większymi środkami, zmieniają przy okazji np. samochód na droższy, dom na większy i bezpieczniejszy, traktując je jako narzędzia pracy. My możemy postrzegać to jako atrybuty bogactwa, choć np. jeden z najbogatszych ludzi na świecie, właściciel Ikei, żyje w bardzo skromnych warunkach. Badania pokazują, że do prowadzenia firmy potrzebna jest inteligencja emocjonalna, społeczna, niezbędna do realizacji swojej wizji we współpracy z ludźmi. Z kolei dla kogoś, kto wyłącznie zarządza kapitałem, wrażliwość emocjonalna obniża skuteczność. Osoby nieulegające zmianie nastrojów i sentymentom, które mimo wielu nieudanych prób nie poddają się, niekierujące się zdaniem autorytetów ani psychologią tłumu, bazujące jedynie na swoich własnych kalkulacjach, często dochodzą do dużych pieniędzy.

Pieniądze nie są dla nich celem?

Są atrybutem codziennego życia, do którego się przyzwyczajają i mogą być czasem zdziwieni, jeżeli ktoś z zewnątrz traktuje ich życie jako wyszukane i na wysokim poziomie. Polacy wyznają wiele nieprawdziwych stereotypów na temat przedsiębiorców i przedsiębiorczości. W tej wizji przedsiębiorcą jest ten, którego interesuje tylko zarabianie pieniędzy, a nie inteligentne ich spożytkowanie.

Czy traktowanie pieniędzy jako środka, a nie celu ułatwia kumulowanie bogactwa?

Z moich obserwacji wynika, że wśród tych, którzy wyłącznie obracają pieniędzmi, może być więcej pokus, by grać nieczysto, niż wśród tych, którzy mają wizje i budują przedsiębiorstwa. Ci drudzy charakterologicznie mogą być mniej skłonni do działania w sposób zgodny z tym krzywdzącym stereotypem przedsiębiorczości. Wszystkich ludzi przedsiębiorczych odróżnia od reszty populacji to, że wymyślają dźwignie, nowe możliwości rozwiązań, z których potem korzystają inni.

Jest wielu ludzi pracowitych, zarabiających dużo, ale jednak nie można ich uznać za zamożnych, nie kumulują bogactwa. Z czego to wynika?

Może z ich systemu wartości, filozofii życia. Nie możemy zakładać, że zamożność i posiadanie jest wartością samą w sobie. Ktoś może mieć taki styl życia i taki temperament, że przepuszcza pieniądze. Nie każdy dba o przyszłość. Jednak większość przedsiębiorców to ludzie, którzy umieją liczyć, nie lubią przepłacać czy dawać się naciągnąć.

Co to znaczy być bogatym?

Jako psycholog powiem, że bogactwo to bogactwo wewnętrzne, zdolność do szczęścia, spełnienia w miłości i w pracy, wewnętrzna wolność i świadomość, że nikt mnie nie zrani i nie dotknie, nie wytrąci z równowagi, jeżeli ja mu w tym nie pomogę. Być bogatym to rozwijać się, umieć dbać o swoje zdrowie, o dary natury, jakimi są nasza inteligencja, relacje z ludźmi, emocje. Jednocześnie do realizacji tych zadań potrzebne są pieniądze.

Badania przeprowadzane w Ameryce przez profesorów Thomasa Stanleya i Wiliama Danko opublikowane w bestsellerowej książce Sekrety amerykańskich milionerów ukazują najbogatszych, jako zwyczajnych ludzi jeżdżących używanymi samochodami, kiepsko wykształconych i skromnie ubranych.

Nie ma tu podziału zerojedynkowego. Ludzkie charaktery są bogate i złożone. Ze wschodnich sztuk walki możemy się nauczyć, że prawdziwej siły nie widać, dobry wojownik nie ściska nam dłoni przesadnie mocno. Człowiek, który ma wewnętrzne poczucie mocy, nie musi w nadmiarze demonstrować siły. Ci, którzy dysponują wielkim zapleczem finansowym, są często naturalni w kontaktach, umieją słuchać, nie szpanują bogactwem, nie potrzebują wokół siebie "dworu". Dla bezpieczeństwa niektórzy z nich mają samoloty. Dla milionera posiadanie bogactwa staje się czymś naturalnym. Tu tkwi jednak różnica między Europą i Ameryką. Europę cechuje bardziej arystokratyczna kultura, większe przyzwyczajenie do jakości życia, sztuki, designu i estetyki.

Jaki jest wpływ wartości na szanse stania się bogatym? Ludzie religijni często są bardziej skłonni do ryzyka, bo wierzą w opatrzność.

Przekrojowe studia nad rozwojem firm w XX wieku pokazały, że liderzy, którzy kierowali się czymś więcej niż zyskiem, definiowali swoje misje, wartości, osiągali bardziej trwałe rezultaty. Powstała nawet moda, w efekcie której każda firma zamawia u konsultantów sformułowanie "misji" i korporacyjnych zasad. Okazało się także, że większą siłą dysponują przedsiębiorcy i organizacje, pod których wartościami na pewno nie chcielibyśmy się podpisać - np. pragnące agresywnie uśmiercić konkurencję albo jak w latach 30. budować przemysł zbrojeniowy dla faszystowskiego państwa. Wartości mają wpływ na biznes, tym bardziej trzeba uważać na "korporacyjne sekty" czy organizacje biznesowe oparte na totalitarnej ideologii.

Dzieci milionerów i ludzi zamożnych, którzy dorobili się własną, ciężka pracą w trudnych warunkach, najczęściej same nie powtarzają sukcesu rodziców. Dlaczego?

Zazwyczaj otrzymują gruntowne wykształcenie, jednak nadal nie mają odpowiedniej szkoły biznesu, którą jest życie. Mogą być jednak szczęśliwi, że nie muszą się już tak przebijać do wyższej jakości życia czy rozwoju jak rodzice. Dzieci milionerów mają często diametralnie różne spojrzenie na schedę po rodzicach. Jedne starają kontynuować to, co zaczął rodzic, nawet rywalizując z nim, a drugie chcą sobie wynegocjować niewielką rentę. W dojściu do bogactwa musi być elementtwórczego myślenia, element pokory, żeby z pomysłem do kogoś pójść, sama sprzedaż wymaga masę pokory, niezbędna jest przy tym żelazna determinacja. Potem okazuje się, że jedni mają zdolności przywódcze, a inni nie. Często jest tak, że przedsiębiorcy nie potrafią prowadzić biznesu, który sami stworzyli. Są zbyt przywiązani do wszystkich swoich pomysłów, aby skutecznie delegować je na swoich pracowników.

Według badań amerykańskich najbogatsi ludzie Ameryki nie są wyjątkowymi przywódcami i menedżerami, to są zwykli, prości, ale przedsiębiorczy ludzie.

Ameryka ma rzesze menedżerów, którzy tym prostym ludziom prowadzą biznesy. W amerykańskiej kulturze opartej bardziej na etosie pracy niż kombinowania, na samodzielności, samosterowności, komunikatywności, kreatywności i optymistycznym podejściu wyrosło mnóstwo zdolnych menedżerów. W Polsce taka klasa dopiero się rodzi. Polski inwestor i pomysłodawca musi się często rozdwajać, wchodząc zarówno w rolę wizjonera, jak i szefa swojej organizacji. Warunki amerykańskie i polskie bardzo się różnią. My się dopiero uczymy praktyki kapitalizmu.

Jaki jest zatem związek między wykształceniem a osiąganiem bogactwa?

Doktorat, MBA, wyższe wykształcenie, dyplomy kończonych kursów nie gwarantują, że ktoś będzie skutecznym przedsiębiorcą i menedżerem. Z drugiej strony wykształcenie na pewno się przydaje. Nigdy nie wiadomo, jakie obszary naszej erudycji mogą zaowocować w pracy. W praktyce nie widzę jednak korelacji między tytułami a osiągnięciami w biznesie. Często np. dostrzegam rozczarowanie akademickich wykładowców w dziedzinie konsultingu, kiedy widzą, że praktycy, "rzemieślnicy" z branży zarabiają więcej i otrzymują ciekawsze zlecenia.

Czy biznes to powołanie?

Spotykam dzieci bogatych przedsiębiorców, które odkrywają coś w rodzaju społecznej misji. Chcą kontynuować dzieło rodziców z większym naciskiem na fundacje, filantropię, ze świadomością, że ich rodzice przyczynili się do zmian na świecie, z czego mogą nawet nie zdawać sobie sprawy. W przypadku ludzi, którzy zaczynali biznes i mieli dość odwagi, siły i determinacji, robiąc to dla jakiejś wizji, można mówić o powołaniu. Są więc przedsiębiorcy, którzy konsekwentnie prowadzą do zmiany świata na lepsze, a organizacje, które tworzą, mimo że ciągle tak niedoskonałe, są wewnętrznie bardziej spójne i zwrócone ku człowiekowi niż organizacja całości, jaką tworzą politycy.

Czy można powiedzieć, że jednym z elementów sprzyjających bogaceniu się jest zmniejszanie dochodu podlegającego opodatkowaniu, dzięki ciągłemu inwestowaniu zamiast konsumpcji?

Świadomość, że tworzy się miejsca pracy i szersza refleksja społeczno-ekonomiczna jest jeszcze dosyć rzadka wśród polskich przedsiębiorców. Myślą bardziej w kategoriach otoczenia i środowiska - zbuduję fabrykę i zadbam, by wioska czy miasteczko w sąsiedztwie fabryki miały fajną szkołę, żłobek i przychodnię. To jest ciągle myślenie w kategoriach sentymentalnej filantropii, a nie np. filantropii strategicznej, społecznej odpowiedzialności biznesu, gdzie przedsiębiorca byłby świadom, że jest obywatelem i może bardziej służyć społeczeństwu, jak np. Bill Gates. Ta świadomość się jednak zmienia, nawet w Polsce. "Im bardziej wygrywam, tym bardziej pozwalam wygrywać społeczeństwu, im bardziej społeczeństwo wygrywa, tym bardziej ja wygrywam, i dlatego wygrywam zawsze" - powiedział mi pewien Amerykanin. Nad Wisłą coraz częściej odkrywa się tę prawdę.

rozmawiał Konrad Rajca,
źródło: Rzeczpospolita.pl
Komentarze (3)
Z płotki - rekin
 Oceń wpis
   

Polecam świetny artykuł na temat jednego z największych polskich biznesmenów, który w ciągu 10 lat zarobił setki milionów złotych dzięki wytrwałości, ambicjom i... przeczytajcie, to zobaczycie. Moim zdaniem to lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce któregoś dnia mieć "bańke" na koncie.

KLIK
Komentarze (0)
Adsense - wyrzutnia finansowa
 Oceń wpis
   

Czy wiesz, jak zarobić 1000zł miesięcznie?

Planując zarobić milion złotych wybieramy się w przysłowiową długą podróż. Jak wiadomo, każda podróż musi zacząć się od pierwszego kroku. Jeśli mierzymy naprawdę wysoko (a przecież mierzymy, skoro chcemy zarobić milion, prawda?) to dajmy sobie spokój z zarobkami z etatu czy kieszonkowymi od cioci, babci czy kogoś jeszcze.

Wzbogacić się o 1000zł miesięcznie możesz na kilka sposobów, niżej podaje jak wzbogacić się w sposób w jaki ja to robie.

Każda strona internetowa ma duże szanse na gigantyczną klikalność w reklamy, pod warunkiem, że będziemy wiedzieli jakie reklamy wybrać. Stanowczo odradzam reklam graficznych ponieważ one od razu są klasyfikowane przez podświadomość internauty jako "nachalna reklama" i ominjane kursorem myszki z daleka.

O wiele skuteczniejsze są "zwyczajne" reklamy tekstowe. Ich prawdziwa moc drzemie w rozmieszczeniu na stronie. Założe się o dwie wypłaty, że 99 na 100 ludzi nie czytało porad jakie udzielają nam ludzie z Google po zalogowaniu się do Google Adsense. A można dowiedzieć się tam naprawdę ciekawych rzeczy!

Jakich? Ano takich, jak zwiększyć przychód z reklam - SKUTECZNIE. Ich sposoby są naprawde warte uwagi. Chłopakom z Google jeszcze bardziej zależy na Twoich zarobkach niż Tobie samemu, więc nie ma się co dziwić! Każda Twoja złotówka prawie 8zł dla nich... Poczytaj uważnie o sposobach na zwiększenie klikalności w reklamy AdSense, jakie podaje samo Google a zarobisz znacznie więcej.

Przeczytałeś? Nie? To przynajmniej otwórz sobie okienko AdSense z poradami i zostaw je na potem, teraz czytaj porady poniżej.

6 porad na zwiększenie dochodów z reklam AdSense
Poniżej kilka moich sposobów. Stosujesz je na własną odpowiedzialność.

1. łam regulamin jeśli inni łamią - google zabrania umieszczania grafik obok reklam, ale nie kwestionuje tego nigdy - w ekstremalnych przypadkach dostaniesz e-mail z prośbą o usunięcie grafik. Robie tak na swoich serwisach i nigdy nie dostałem "bana" od Google. Taki proceder uprawia cała masa popularnych serwisów dot. min. Photoshopa itd.

2. udziwniaj usytuowanie reklam - paski 728 x 15 wrzucaj w miejsca, gdzie powinno być top-menu , boxy z linkami w rzucaj na boczne menu dopasowując linki menu do linków google itd. Tak naprawde nie odstraszy to wcale internautów, za to napędzi ci sporo złotówek. Jeśli komuś podoba się twój serwis a kliknie w reklame, to po prostu skorzysta z guzika "wstecz". Dziwne?

3. nie wachaj się skorzystać z "niebieskich linków" - podstawowy kolor linku w internecie to #0000cc Stosuj więc reklamy z takim kolorem. W takim wypadku będzie pracować podświadomość klikającego, która najpierw podpowie "to link - kliknij!" a dopiero potem "to reklama, uważaj". Sprawdź i przekonaj się sam.

4. zastosuj optyczne triki - obok reklamy google stwórz link z opisem, który będzie imitował prawdziwa reklamę. Na obrazku widać o co chodzi (czerwony link do ściema sugerująca reklame, przez co bardzo dużo kliknęć wędruje już na niebieskie linki).

5. wymuś / wyproś kliknięcia - wiem, to zakazane przez google, ale tylko w pewnej formie. W regulaminie doczytaj sobie dokładnie w jakie, uda ci się dzięki temu ominąc sprytnie zakazy. Chcesz przykładu? Napis nad reklamą 468 x 60 "ta witryna utrzymuje się z reklam" dostarcza mi dziennie 5$ przychodu, ponieważ czytelnicy pewnego forum klikają w nią chcąc zapewnić żywot serwisu, na którym często bywają. Nie dziw się.

6. siądź i zastanów sie, co najbardziej przyciąga oko w witrynie - szczególna grafika, logo, animowany "bajer" lub cokolwiek innego. Potem poprowadź przekątną od tego punktu do prawego dolnego rogu twojej strony. Reklame umieśc w 2/3 tej lini komponując ją w tekst. Zdziwisz się jak wiele kliknięć wyciągniesz z takiego ułożenia. Optyka i ludzka podświadomość to cudowne narzędzia, które mogą pracować dla Ciebie, jeśli tylko będziesz wiedział jak je wykorzystać.

Po co to pisze? Proste - dla CIEBIE. Od końca maja stosuję tą metody i przynoszą one świetne efekty. Średnio 1000zł na miesiąc dochodu pasywnego. Żyć nie umierać.

To mój krok na drodze do miliona. Teraz kolej na ciebie. Powodzenia!

Komentarze (1)
Zarobić na domenach
 Oceń wpis
   

Istnieje pewna gałąź e-biznesu dotycząca zarabiania tylko i wyłacznie na domenach internetowych. Dla wielu może brzmieć to nieprawdopodobnie, ale tak właśnie jest. W jaki sposób można zarobić na domenach? Spieszę z wyjaśnieniami. Otóz każdy zdaje sobie chyba sprawę jak drogie są takie marki, jak np. Google, Coca-Cola, BMW itd. i każdy zdaje sobie sprawe, jak drogi może być zwykły "wyraz". Domena to własnie taki wyraz dostępny w internecie, za który niektórzy są gotowi zapłacić fortunę.

Przykład? Wykupiona już kilka lat temu domena euro2012.pl w chwili obecnej jest warta - uwaga! - 1'000'000zł, czyli tyle, ile ja czy kilkanascie innych osób piszących na bblogach chciało by zarobić w przeciągu kilku lat. Do 2012r jeszcze mnóstwo czasu i analitycy przewidują, że jej cena może skoczyć do ponad 4mln zł.

Kto chciałby kupić taką domenę? Istnieją wielkie firmy, które zajmują się prowadzeniem portali internetowych o hiper-popularnych tematykach. Choćby taki gigant, jak pino.pl. Skupują oni świetne domeny, które już mają jakichś ruch lub są na wysokich pozycjach. Dla nich to inwestycja, która szybko się zwróci - dla Ciebie, mnóstwo peelenów za tak naprawde niedużo roboty.

Dlaczego ceny domen potrafią być tak gigantyczne? Ano dlatego, że internautom z czymś się kojarzą. Krótkie domeny z łatwymi nazwami i prostymi rozszerzeniami (pl, com, eu) łatwo zapamiętać. Jeśli w nazwie posiadają takie słowa jak iPod, iPhone, doda i inne - tym większa jest ich cena. Wielu internautów-amatorów nie znających jeszcze google chcąc odszukać przykładowo portal o dodzie wpisze po prostu doda.pl - dziwi to kogoś? Mnie nie.

Kolejnym plusem dobrej nazwy domeny jest pozycjonowanie. Domenę z nazwą daytrading.com.pl świetnie wypozycjonować pod słowo daytrading lub bliskoznaczne szybka sprzedaż i ustawić się wysoooko na świetnych pozycjach. Im wyższe miejsce - tym więcej odwiedzin. Im więcej odwiedzin, tym droższa domena. Proste.

No dobrze, ale jak zarobić na domenach? Tutaj niestety trzeba mieć nosa i troszkę mózgu w czaszce. Kupowanie domen o tematyce już niepopularnej lub znanej garstce ludzi mija się z celem. Osobiście w tej chwili zgromadziłem w swojej sakwie już ok 30 domen, dobierając nazwy z zakresu: medycyna, nowości na rynku samochodowym oraz nowości na rynku IT. Mój wybór padł akurat na te 3 , ponieważ właśnie te rynki rozwiajają się najszybcie i właśnie w nich czuje się dobrze. Czytam dużo n/t nowoczesnej medycyny oraz informatyki dzięki czemu potrafię przewidziec, co ciekawego pojawi się za rok lub dwa i dzięki temu zająć sobie dogodną nazwę dla swojej domeny.

I teraz patrzcie: kupioną domenę mogę sobie spokojnie pozycjonować przez okres roku lub dwóch lat. Jako, że dotyczy w chwili obecnej niszowej tematyki prawie w ogóle nei ma konkurencji i pnie się śmiało na samą górę. Kiedy po roku lub dwóch nagle wybucha boom na nowy produkt firmy ABC moja domena jest już na pierwszym miejscu z dużą liczbą linków wspierających i punktami za wiek. W takiej systuacji jestem wygrany, bo przez najbliższe pół roku nikt nie będzie powyżej mojej pozycji. Wyobraźcie sobie ile warta może być np. teraz domena LiS.pl

Sznurki dla niedowiarków:
Allegro
Google

Komentarze (3)
Na poszukiwanie reklamodawców...
 Oceń wpis
   

Załóżmy, że masz już serwis. Albo już wkrótce będziesz mieć. Pomysł jest nowatorski, tematyka niszowa, i spodziewasz się tysiąca odwiedzin unikatowych na dobe. Wynik super... ale co z tego, jeśli nie wiesz jak na tym zarobić?

Często spotyka się serwisy lub portale, które obładowane są we wszystkich możliwych miejscach reklamami google. Wygląda to odpychająco i założe się, że właścicielowi strony wcale nie przynosi dużych zysków. Często młodzi admini dochodzą do przekonania, że im więcej reklam - tym większe prawdopodobieństwo kliknięcia. Cóż, powiem dosadnie: bzdura! Człowiek to taki zwierz, który panicznie boi się nachalnych reklam i za nic w świecie dobrowolnie nie da innemu zarobić. Najlepsza, najskuteczniejsza reklama to taka, która cierpliwie czeka sobie z boku na kliknięcie... Świetne wyniki dają jak zwykle blogi adsense 160x600 i 360x280. Te pierwsze po prawej stronie artykułu, te drugie - wkomponowane w tekst lub zaraz na jego końcu.

Nie odbiegajmy jednak od tematu. Chcąc zacząć zarabiać całkiem przyzwoicie na swojej stronie należy zadać sobie pytanie na samym początku: kto mógłby chcieć reklamować sie na takiej a takiej stronie? Dopiero potem: kto chciałby? Pomyśl sam, Czytelniku: czy np firma Nissan chciałaby się reklamować na stronie handlarza skarpetkami? Chodzi o to, że jeśli nastawiasz się na zarobek to musisz stworzyć portale, na których tematycznie będziesz nawiązywał do pewnych grup rekalmodawców. Stwórz portal samochodowy i szukaj reklamodawców wśród Fiata, Forda, Porshe itd., stwórz portal biznesowy i szukaj reklamodawców wśród banków, firm ubezpieczeniowych itd. To ważne chociaż często się o tym zapomina.

Szukanie reklamodawców samodzielnie to rzmudna robota i nie zawsze w ciągu miesiąca uda się kogokolwiek namówić na emisje reklamy. Niemniej jednak taki sposób jest najbardziej opłacalny ponieważ to ty dyktujesz warunki reklam. Ja na swoich dwóch portalach preferuje właśnie taki model.

Niemniej jednak istnieje alternatywa. Możesz skierować swoje kroki do takich firm jak choćby adnet.pl (to nie kryptoreklama, bo sam z ich usług nie korzystam - to po prostu pomoc w poszukiwaniach zarobku). W adnecie po podpisaniu umowy otrzymujesz bodajże 2zł za każde 1000 odświerzeń. Odpada za to potrzeba samodzielnego poszukiwania reklamodawcy, ponieważ wklejasz tylko na swoją stronę skrypt do emisji reklam - i gotowe. Warto spróbować takiego rozwiązania - przynajmniej na początek.

Dlaczego to pisze? Ponieważ chce wywołać małą dyskusję w komendarzach i przekonać się czy ty również, Czytelniku, masz takie zdanie. Jeśli masz inne - chętnie je poznam.

Komentarze (0)
Portal na wagę złota
 Oceń wpis
   

Nie ma co się oszukiwać - nie mam wielkich zasobów finansowych. Nie mam, i jeśli szybko coś nie zrobie to mieć nie będę. W chwili obecnej taki ze mnie młody bogaty rentier, jak z Leppera krasomówca. Wiem jednak co potrzebne jest by napełnić mój zastrzyk gotówki

PORTAL NA WAGĘ ZŁOTA to nie przesada. Posiadając zero wkładu własnego można stworzyć świetnie prosperujący portal internetowy, który przynieść nam może całą masę gotówki. Coś na ten temat wiem, ponieważ prowadzę już 2 równoległe przedsięwzięcia i kilka pln'ów do kieszeni co miesiąc skapuje. Zauważyłem jednak kilka poważnych wad w moich obecnych portalach i dlatego chce je wyeliminować w nowym projekcie. Tworząac swój portal, Czytelniku, musisz uważać, aby spełnić wszystkie poniższe wymagania:

  • wiesz, co piszesz mam nadzieje, że nikt z was nie wpadł na pomysł pisania portalu o fizyce kwantowej jeśli jego hobby jest zberanie znaczków lub coś w tym stylu. Brak gruntownej wiedzy na temat tego, o czym jest portal, bardzo szybko wyjdzie na jaw a trud włożony w zbudowanie portalu po prostu sie zmarnuje. Portal piszemy o tym, na czym się znamy i co lubimy a nie o tym co obecnie jest cool, trendy & jazzy

  • portal dotyka tematyki niszowej - nie ma sensu robić kolejnego bloga o dodzie czy strony o unii, legii, cracovii czy innej drużynie. Niszowość tematyki gwarantuje dużą ilość wizyt. Nie jest to chyba jednak dla ciebie tajemnicą.

  • układ graficzny to supertajna broń każdego portalu. Podarujmy więc sobie graficzne wodotryski, efekty padającego śniegu czy 120% animacji na stronie... Grafika musi świetnie się komponować z portalem: biznesowe wymagają białego tła, pastelowych kolorów i belek menu na górze stron. O grafice napisze sporo już wkrótce. Hobbystycznie jestem grafikiem, więc może uda mi się powiedzieć coś interesującego ;)

  • ciągłe aktualizacje chyba mimo wszystko najważniejsza sprawa. Tutaj niestety rozbija się zapał większości adminów, którzy mieli świetne pomysły na początku - i zero ochoty na kontynuacje pod koniec. Bez ciągłej aktualizacji, bez stałego napływu nowych informacji portal umrze bardzo szybko. Mówię "portal" a nie ministronka typu galeria albo mały poradnik szalonego zamachowca. Duże dochody są tylko z dużych portali, a właśnie o duże dochody nam chodzi.

  • marketing hipnotyczny
  • to sprawa o której często się nie mówi, a jeszcze częściej nie stosuje. Taką formę oddziaływania na internautę widziałem raptem na kilkunastu serwisach internetowych (w większośći przypadków tylko kiepską próbę). Dobrze przeprowadzona akcja MH na portalu to gwarancja większego ruchu, większej przeglądalności i większego przyswajania tekstu. O marketingu hipnotycznym napisze niebawem.

Posiadając portal spełniający te wymagania możemy się spodziewać dużego ruchu, wielu kliknięć i sporej gotówki. Tak naprawdę nie jest to takie trudne. Założe się z każdym o 2 wypłaty, że świetny, naprawdę świetny portal można postawić w ciągu dwóch miesięcy wytężonej pracy. Potem roboty przy nim jest już mniej a strumyczek złotówek coraz bardziej się poszerza.

Czego i sobię i Wam życzę.

Komentarze (0)
Milion w 3 lata - jak?
 Oceń wpis
   

Mój sposób na zarobienie miliona złotych w okresie 3 lat troszkę odbiega od planów innych ludzi piszących choćby na bblogach.

Po pierwsze mój plan zakłada przyrosty roczne a nie miesięczne. Wszystko opierać się będzie na realizacji dochodów w danym roku, a nie na dany miesiąc. Dzięki temu będę miał większy wpływ na korygowanie zarobków i ich analizowanie na przestrzeni czasu. Szaleńcza gonitwa za każdą złotówką w maju, sierpniu czy grudniu w moim przypadku odpada. Tak agresywna chęć ucieczki z przysłowiowej biedy przy takim tempie zdecydowanie zniszczyła by mi nerwy :)

Po drugie będę to opierać się na kilkunastu gigantycznych projektach a nie na mrowiu malutkich. Właśnie do tego potrzebne mi będą moje umiejętności informatyczne - na szczęście niemałe. Z tego powodu zabieram się już wkrótce za kilka poważnych serisów (jakich? z czasem napisze dokładnie), które napędzać będą mogły gigantyczny ruch na inne serwisy. Te drugie z kolei mają się stać wielkimi portalami, które... ale o tym też później.

Po trzecie "sadzę " domeny i czekam aż dojrzeją :) Innymi słowy kupuje narazie kilka domen miesięcznie w celu najzwyklejszej odsprzedaży po uprzednim wypozycjonowaniu. Domeny te kupuje po uprzednim zaciągnięciu języka od specjalistów w danej dziedzinie. Przykładowo po wypytaniu znajomego lekarza jakie za kilka lat pojawią się mocne trendy w medycynie zaopatruje się w domeny z nazwami ów trendów itd.

Po czwarte inwestuje w siebie. Innymi słowy nie szczędzę sił, aby pogłębiać moją wiedzę z zakresu finansów, marketingu, reklamy, e-biznesu, inteligencji emocjonalnej i finansowej itd. itp. etc. Pochłaniam straszne ilości specjalnie wyselekcjonowanych książek, ebooków i audiobooków, które mają na celu w maksymalnie krótkim czasie wpoić we mnie maksimum potrzebnej wiedzy. Wiem, że może to brzmieć początkowo samobójczo ("ludzie! patrzcie! temu chłopakowi zaraz wybuchnie głowa od tej wiedzy!"), ale lektura takich książek jak "Bogaty ojciec, biedny ojciec", "Inteligencja emocjonalna" czy "Kwadrant przepływu pieniędzy" to świetnie spędzony czas.

Po piąte opierać się będe na tasowaniu akcjami czyli na starej dobrej giełdzie. Minimalną wiedze na ten temat mam, ciągle ją pogłębiam z nadzieją, że warto. Pompując swój portfel akcji stałymi zastrzykami gotówki oraz grając uważnie i nie do końca ryzykownie można przez 3 lata zarobić naprawde sporo. Spokojna, długodystansowa gra zaplanowana na np. 10 lat w moim przypadku odpada. Gram starajc się łączyć skalkulowaną agresywnośc z rozwagą.

To właśnie powyżesze założenia będą przewodzić 36 miesiącom mojego życia.

Jeśli ktokolwiek ma pomysł jak na samym początku skorygować mój "milionowy wypunkt" to prosze o komenty.

Komentarze (1)
1 | 2 |
Najnowsze wpisy
2009-01-04 16:23 Coś nowego...
2008-09-18 13:13 Dużo... za mało
2007-09-13 12:14 Co czytać warto, a co czytać trzeba?
2007-09-10 13:59 Kto i dlaczego może być bogatym?
2007-08-14 18:28 Z płotki - rekin
Archiwum
Rok 2009
Rok 2008
Rok 2007
Najnowsze komentarze
2011-03-27 16:01
lokaty.:
Dużo... za mało
A u mnie sprzedają za mnie moje strony www z reklamami i nie interesuje mnie umiejęstnośc[...]
2010-05-26 10:25
Maksymilion:
Zarobić na domenach
Zgadzam się z tym, że domeny mogą być bardzo dochodowe dla sprzedających, ale i także dla[...]
2010-01-28 21:30
LoccoAngel:
Coś nowego...
Przeczytałam Pana bloga prawie w całości,i jestem niezwykle zaskoczona. Mam dopiero 14 lat co[...]